Zanim przejdziemy do dzisiejszego niehejtowego wpisu, zajmiemy się sprawami organizacyjnymi. Udostępniłem komentowanie gościom, więc życzę miłej zabawy. Jak zauważyliście pojawiły się ankiety po boku. Jak najbardziej polecam głosować w nich, ale mam teraz taki przekaz do pewnego grona osób.
Po pierwsze, jeśli w ankiecie "czy zamierzasz od czasu do czasu wchodzić na blog" zagłosowałeś na "nie" to nie łudź się - blog mi nie padnie a ja się nie potnę. Ta ankieta jest do określenia ilu będę miał stałych czytelników, bardziej byś mi zaszkodził głosując na "tak", bo wtedy miałbym fałszywy wynik. No, ale skoro zagłosowałeś na "nie" i nie zamierzasz wchodzić na ten blog, to na niego po prostu tego nie rób, okej?
Druga ankieta również miała mi pomóc określić liczbę czytelników i ich intencje. Jeżeli zagłosowałeś na "bullshit" to niestety Tupac raczej nie da Ci za to admina na PRPG, ale przynajmniej znam Twoje zdanie.
Dziękuję za uwagę. A, jeszcze taka mała zapowiedź - jutrzejszy wpis (jeśli bd miał czas) będzie o Raptussie i CzarnymKruku.
No to co? Zaczynamy rozkminy które nie dotyczą PRPG. Dziś będzie o tzw. gimbazie. Najpierw zadajmy sobie pytanie - czym jest gimbaza? Zapytajmy wujka Google.
No dobra, wychodzi na to, że określenie gimbaza pochodzi od gimbusów, czyli potocznie dziecka z gimnazjum (powiedzmy, że gimbaza jest dwuznaczne - jednocześnie może oznaczać po prostu szkołę - gimnazjum, a także grupę tzw. gimbusów, określenie porównajmy do słowa "dzieciarnia").
Czyli wychodzi na to, że gimbaza = dzieciarnia z gimnazjum. Temat wyczerpany? Jeszcze nie. Przypominam sobie, że dawniej używano terminu "dziecko z podstawówki" a nie "dziecko z gimnazjum". Nasuwa się wniosek, że mamy regres i każdy następny rocznik jest coraz głupszy. Jak tylko siadam przed komputerem, a tutaj:
http://www.samosia.pl/pokaz/2461808/Szlachta_to_roczniq_2000/1/new
Szlachta to "roczniq" 2000 - na początku dziwiłem się, że osoby z tego rocznika umieją już w ogóle korzystać z komputerów. Dopiero po tym czasie zrozumiałem, czym naprawdę jest owa gimbaza. Nie podoba mi się, że wszyscy są wrzucani do tego samego worka, niemniej rzeczywiście - problem gimbazy istnieje.
Największą wylęgarnią tejże gimbazy jest kwejk no i obok niego facebook. Największy problem leży w tym, że my, obywatele internetu (ale fajnie brzmi) jesteśmy wypierani przez te roczniki 2000+, które robią większy burdel niż można to sobie wyobrazić.
Gimbaza w realu, czyli kto jest gimbusem, a kto nie. Jak już mówiłem, dawniej nazywaliśmy te osoby "dziećmi z podstawówki" a teraz "dziećmi z gimnazjum". Wychodzi na to, że pierwszą objawą bycia gimbusem jest regres, czyli po prostu taki gimbus w ogóle nie wyrasta na normalną osobę, tylko nadal jest dzieckiem.
Patologia a gimbaza.
Przez rodzinę patologiczną rozumiemy niedbałość rodziców, przez co dzieci (uwaga, używam takiego "sztywniackiego" terminu) demoralizują się.
A gimbaza? Te tak zwane gimbusy wyrastają przez albo nadopiekuńczość, albo również niedbałość. Występuje jedna zasadnicza różnica - rozpieszczanie. Nie mówię tu o drogich ubraniach, bo każdy chce jakoś wyglądać, ale faszerowanie siedmiolatka ipodami, smartphone'ami i tym podobnymi urządzeniami potrafi fajnie odbić się na umyśle dzieciaczka i powstaje co? Nic innego, tylko szlachta! Ah, od razu wspomnę. To, że nazywam siebie magnatem to właśnie taki ukłon w stronę tej niby szlachty, nic więcej. No i taka szlachta właśnie zapycha nasze facebooki, wysyła spamujące łańcuszki na gg i gra na PRPG. Wiecie co? Czasem takie dziecko z rodziny patologicznej może wyrosnąć na lepszego człowieka, niż taki właśnie gimbus.
Celem tego wpisu było ukazanie różnicy pomiędzy gimbusem a patologią. Poza tym chciałbym, abyście zwrócili uwagę na to, że nie każdy gimnazjalista jest takim właśnie gimbusem.
Pozdrawiam serdecznie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz