A dzisiaj.. jakoś nie mam ochoty aby rozpisywać się nad niewiadomo czym. No to może coś łatwego, tym razem o kilku grach komputerowych. Nie będę tu pisał o np. GTA, bo to tak, jakby powiedzieć, że oddychanie jest fajne.
Blair Witch Volume I, II, III (szczególnie vol. I) - taka fajna gierka z bodajże 2000 roku. Muszę przyznać, że jest to jedyna gra, która klimatem dorównuje Silent Hill. Szkoda, że jest krótka. Jej fabuła jest dość ciekawe nakreślona. W pierwszej części jesteśmy sobie niejaką Elspeth Holiday, agentką rządowej organizacji zajmującej się dziwnymi rzeczami. Mamy przeprowadzić śledztwo w sprawie Rustina Parra, który porwał i zamordował kilkoro dzieci, tłumacząc, że kazała mu to zrobić wiedźma. No i przeprowadzamy śledztwo, rozmawiamy z mieszkańcami, używamy wykrywacza duchów, chodzimy po lesie, w którym rzekomo mieszka ta właśnie wiedźma. Jest rzecz, która została świetnie tutaj zrobiona - latarka. Tworzy cienie na najwyższym poziomie przebijającym nawet i obecne gry. Ogólnie śledztwo w tej grze zrobione jest w bardzo fajny sposób, szkoda tylko, że sprawa bardzo szybko zostaje rozwiązana. W pozostałych częściach nie ma aż takich elementów. W Vol. II jesteśmy żołnierzem, który utracił pamięć i został znaleziony przez dziewczynkę, która wraz z babcią mu pomogła. Potem dziewczynka ginie i musimy ją odnaleźć. W trzeciej jesteśmy łowcą czarownic, też jest ciekawie.
Ogólnie seria warta polecenia, mimo tego, że gra ma już z 12 lat.
Nie wiem kim trzeba być, aby nie znać Painkillera. Gra stworzona przez Polaków, dokładnie studio People Can Fly. Jak dla mnie to FPS najlepszy pod względem radochy, jaką daje zabijanie setek umarłych na naszej drodze. Arsenał broni jest ciekawy, fabuła w miarę. Gra nie należy w sumie do strasznych, po prostu przybijanie przeciwników do ścian za pomocą kołkownicy, rozrywanie na strzępy shotgunem jest fajne. Polecam, fajne do odstresowania.
The Longest Journey - gra przygodowa. Co rozumiemy przez gra przygodowa? Chyba jedna gra bez odrobiny przemocy, jaka mi się spodobała. Jesteśmy April Ryan, studentka czegoś tam. Mieszkamy w antyutopijnym świecie, czyli po mieście chodzą policjanci w egzoszkieletach (są tam wzmianki, że strzelali do bezdomnych). Gra rozpoczyna się snem, który jest jednocześnie zwiastunem tego, co nas czeka. Wkrótce potem przenosimy się do Arkadii - równoległego świata. Dowiadujemy się, że są sobie dwa wymiary - Arkadia, świat magii i Stark czyli świat technologii, w którym żyje normalnie April. Okazuje się, że w Stark władzę ma zła organizacja zwana Awangardą i oni coś z tymi światami mieszają. No po prostu są źli i trzeba ich powstrzymać. Gra jest bardzo długa (nie pamiętam jak, ale mimo, że świat jest "zamknięty", naprawdę dużo mi zajęło jej przejście). To jest także gra logiczna, w której musimy czasem połączyć jeden przedmiot z drugim, aby wyszedł trzeci i tego trzeciego przedmiotu użyć na czymś, aby to coś zadziałało. Tak można opisać gameplay tej gry. Najmocniejszą jej stroną jest jednak fabuła. Ma kontynuację - The Lognest Journey: Dreamfall.
Empire Earth I-II-III. Gra strategiczna, może nie tak realistyczna jak twierdza, ale jednak. Moim zdaniem bardziej grywalna od AoE i bardziej dowolna od Twierdzy. Empire Earth I - możemy przechodzić w niej przez kilkanaście epok (w każdej części AoE tylko przez 4 jakby niby - epoki, które tylko ulepszają jednostki). Od starożytności aż po erę wojen kosmicznych. Moją ulubioną rzeczą w pierwszej części jest kampania. Są 4 - starożytna opowiada o wojnie trojańskiej, średniowieczna.. hm, nie pamiętam już, nowożytna bodajże o I WŚ i kampania w przyszłości, w której jesteśmy dyktatorem próbującym stworzyć hipermocarstwo zwane Nową Rosją. Pierwsze 3 kampanie są oparte na dziejach historycznych. Empire Earth II nie ma tak ciekawej kampanii, za to ma wiele nowych rozwiązań w walce i ciekawy multiplayer. EE III mam, kupiłem nawet edycję kolekcjonerską. System walki upodobnił się do twierdzy - wojska mogą wchodzić już na mury. Ogólnie fajne, fajne, ale kampania nie jest już z fabułą. Po prostu musimy przejąć kontrolę nad planetą, rozgrywka w stylu Warhammera.
Batman: Arkham City / Asylum. Na początku nie pokładałem dużo nadziei w tej grze. Te wszystkie gry typu Lego Batman tak zepsuły wizerunek tego typu gier, że nawet nie miałem zamiaru jej odpalać. Ale jednak. Ze wszystkich filmów o Batmanie, które widziałem, mało który aktor stworzył taki wizerunek przeciwnika Batmana, jak osoby odpowiedzialne za stworzenie tej gry. To, że ta gra ma dużo lepszy klimat zależy w głównej mierze od tego, że przeciwnicy Batmana nie są tylko jego przeciwnikami (jak to w filmach) ale także i naszymi, przez co tym bardziej zwracamy na nich uwagę. Gameplay jest świetny, trochę skradanki, dużo bijatyki a także misje poboczne - zagadki Riddlera (grając na PS3 rozwiązałem 80% zagadek, czyli około 200). Fajnie zrobiona jest tam postać Scarecrowa, po raz pierwszy jest on straszny. Grę polecam przede wszystkim tym, którzy myślą, że gry z Batmanem są jak plakaty z Bieberem - robione dla kasy. Otóż nie są (gry z Batmanem nie są, a nie plakaty z Bieberem oczywiście). Polecam.
Neverwinter Nights. Gra, w którą przegrałem chyba 2 lata. Jest to RPG na papierowych zasadach Dungeons and Dragons. Najpierw single player - w mieście zwanym Neverwinter panuje zaraza. Duża zaraza. No i my musimy zrobić na nią lekarstwo. Potem sprawy się komplikują, miasto jest atakowane a my musimy pozbyć się złych typków. W trakcie rozwiązywania zadania głównego zdarzy się wiele istotnych dla fabuły rzeczy, ale nie chcę spoilerować. Do NWN wyszły dwa dodatki - Cień Underdite opowiadający o tym, że dawniej istniały wielkie, lewitujące miasta. Ostatnie z nich - Underdite spada na ziemię i niszczy się, a my, poszukiwacze przygód wyruszamy je eksplorować. Będą komplikacje. Są jeszcze Hordy Podmroku - opowiadają o złych Drowach, Ilthidach i czymś tam jeszcze. A multiplayer.. no właśnie. Gra oferuje język skryptowy i wbudowany już edytor map, który sprawia, że każdy serwer może być inny. Niestety multiplayer już chyba upadł, więc nie trzeba się nad nim zbytnio rozwodzić. Jest jeszcze Neverwinter Nights 2 z dodatkami, tam MP jeszcze chyba działa.
Zestawienie zamyka Dragon Age. Gameplay bardzo zbliżony do Neverwinter Nights. Ma nieco mniej zakreśloną fabułę (akcja Neverwinter rozgrywa się w Fearunie, który jest bardzo dobrze zakreślony przez inne gry typu Baldurs Gate czy Icewind Dale), za to posiada nieco bardziej wyrazistych bohaterów (w NWN jedyną w miarę wyrazistą postacią była chyba tylko Lady Aribeth).
Każdą z tych gier polecam.
Pain killer to dobra gra. Prosta bo chodzi o zabijanie umarlaków, ale dobra gra. Pamiętam jak byłem w Monako u kuzyna i on w to grał. Takie zdziweczko trochę bo on zazwyczaj nie gra w takie gry, a nawet nie myślał, że to polska produkcja. Wciągnęło go.
OdpowiedzUsuńStrategie są świetne, ale trzeba w nich logicznie, strategicznie myśleć - uważam, że nie warto polecać tegu typu gier ułomnym z PRPG bo oni nie używają swoich szarych komórek do rozgryzania problemów (logiczne myślenie, taktyka, strategia). Za nich myślą osoby trzecie (wiadomo kto).
Reszta gier też dobra i ciekawa.