Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 1 października 2012

O bierności

Znów sprawy organizacyjne. Na wstępie ponownie zachęcam do komentowania wpisów (w sposób kulturalny!), nie trzeba się rejestrować. Na blogu, poza dawkami hejtu (nie wiem o czym jutro pisać, Dudzia mi podsunęła ciekawy temat, więc chyba będziemy właśnie mówić o osobach które odeszły). Jak widzicie ten blog to nie tylko hejt, o ile to w ogóle hejt. Jak sami widzicie w komentarzach pod moim ostatnim wpisem CzarnyKruk nie zdementował żadnego z moich argumentów (nie licząc moich prób lojalności, ale to nie dotyczy za bardzo PRPG), czyli widocznie to, co piszę nie jest wyssane z palca. Niedługo na blogu więcej tematów o manipulacji, potem komunikacja niewerbalna. Będę też od czasu do czasu wrzucał creepypasty.

Dzisiaj o bierności, czyli chyba o najgorszej postawie jaka tylko może być (przynajmniej w moim systemie wartości). Co to jest bierność? Znaczy to tyle, co obojętność. Trochę inne znaczenie mówi także o podatności, ale skupmy się najpierw na tym pierwszym. Najlepszym przykładem jest polityka. 50% głosuje, czyli mówimy tu o osobach aktywnych. Natomiast pozostałe 50% ma wy.. nie przejmuje się tą idiotyczną sytuacją polityczną w naszym kraju i nie głosuje. Całe 50%.

Czemu bierność jest najgorsza? Właśnie dlatego, że nie posiadanie własnego zdania czyni człowieka pustym, nie mającym nic do powiedzenia. Większość z tych 50% to albo:

- ,,PiS dno, PO jeszcze gorsze, Palikot głupi, PSL - porozdajemy stanowiska (naszym) ludziom i tak dalej - nie głosuję w ogóle"

...albo:

- stare babcie po 80-tce

...albo:

- idioci

W pierwszym przypadku, jeśli uważacie, że nie ma żadnej normalnej partii politycznej, to stwórzcie sobie własną (no dobra, zabrzmiało jak "bilety lotnicze za drogie? zbuduj samolot!"), dobra, rzeczywiście nie jest tak prosto stworzyć partię. No ale gdyby się udało, gdyby ktoś się wykształcił, to by w końcu coś zdziałał. Przecież gdyby te 50% niegłosujących by się zebrało, to by rozwalili te wszystkie stare partie bez większego problemu.

Drugi przypadek - śmieszy mnie coś takiego - w Rosji do ludzi, którzy nie są w stanie dotrzeć w dane miejsce by oddać głos przyjeżdżają określone osoby, których zadaniem jest właśnie umożliwić takiej osobie zagłosowanie. No ale po co, skoro Putin wygra ze 120% poparcia...

Trzeci przypadek - niestety, na idiotów nie mam żadnego pomysłu.

Ale obok bierności jest coś, co mnie jeszcze bardziej przeraża. Za kilka lat obecna gimbaza będzie miała możliwość głosowania.. cholera, to ja już wolę monarchię despotyczną. No właśnie, ogólnie to nie jestem entuzjastą demokracji. Co z tego, że znajdzie się 5 tysięcy komunistów, 5 tysięcy narodowych socjalistów, 5 tysięcy radykalistów gdy mamy do czynienia z np. 39 milionami konserwatystów? (to oczywiście luźny przykład, chciałbym, aby było tylu konserwatystów). To jest właśnie największy paradoks demokracji.


Jeżeli będę miał wenę, to napiszę dziś jeszcze jeden wpis - znów o manipulacji, lecz tym razem marketingowej.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz