Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 15 października 2012

Najbardziej drażliwy temat którego omawiania można się podjąć, poziomo, 7 liter

Zanim do tego przejdziemy, to taka smutna informacja. Moja siostra ogląda właśnie "Jesteś Bogiem" i transfer mi przez to siada. No ale jak skoczy po tym z okna to przynajmniej dostanę jej laptopa.

Dobra, no to chyba każdy już się domyślił, o czym będziemy mówić. Pierwsza literka to "R", ostatnia to "A".

Przypominam, że cały czas jest możliwość wyjścia z tej strony.

No to co? Religia. Aby nie było gadania* o szopenie, zajmę się podstawowymi sprawami.

* - nadal trzymam się swojej zasady nieprzeklinania.

Ogólnie, jeśli chodzi o religię, to tutaj nie da się być obiektywnym. Zacznę najpierw od najmniej dotkliwej rzeczy. KK - Kościół Katolicki, w sensie instytucja, nie jako wspólnota jest po prostu kiepski. Z historii znamy setki przykładów jak np. papieże robili to, co im kazano, albo byli przekupywani, albo przekupywali. Potem dochodzą odpusty, inkwizycja, ksiądz Natanek, Rydzyk i setki innych afer. Dlatego uważam, że jako instytucja - organizacja KK jest po prostu do bani. Jako wspólnota ludzi wierzących - jak najbardziej jest dobry, ale mówię o nim jako instytucji.

Jednocześnie nazywam się osobą wierzącą, chociaż mam wyrobione zdanie na temat wielu religii. Wyobraźcie no sobie taki szintuizm (Japonia), gdzie codzienna modlitwa to stanięcie przed ołtarzykiem, klaśnięcie dwa razy i do widzenia. Kult Allaha też jest ciekawy, religia pokoju, taa.

No i to wszystko, co mam do powiedzenia na temat różności religii. No to teraz najbardziej denerwująca rzecz, na jaką można się natknąć - ateizm. Ale nie, nie taki ateizm, że po prostu sobie typek nie wierzy. Chodzi mi o taki ateizm - wchodzę sobie z nudów na kwejka, znajduje jakiś obrazek nawiązujący do tematów tabu, w tym przypadku ufo (o ufo też mogę trochę powiedzieć, ale to kiedyś tam - od razu abym nie wyszedł na dziwnego - nie wierzę w nie wiadomo jakich najeźdźców z kosmosu, kręgi w zbożu, niemniej gdzieś tam to życie może być) . No na czym ja tutaj.. no właśnie. Wchodzę sobie na ten ( http://kwejk.pl/obrazek/1467910/.html ) artykuł, czytam komentarze, a tu co? Ateista do cholery i to nie byle jaki:

Anastazja Kot · Subskrybuj
matko, jak można być tak głupim i wierzyć w takie bzdety. z drugiej strony, czemu się tu dziwić, skoro większość ludzkości wyznaje wiarę w jakiegoś wymyślonego "boga". te durnie uwierzą we wszystko...

Takich ludzi bardziej nazywałbym antyteistami a nie ateistami. Spójrzmy na coś takiego: aseksualista nie mówi, że.. albo nie, bo dzieci to czytają. W każdym razie widzicie różnice pomiędzy ateistą, który nie wierzy i już, a  antyteistą, który nie dość, że nie wierzy, to jeszcze obraża teistów (szanujący siebie ateista napisze "Bóg" z wielkiej litery ze względu chociażby szacunku dla teistów, jednak antyteista napisze z małej, aby pokazać, jakim ciemnogrodem są wierzący).


W ogóle chętnie napisałbym tej pani Anastazji co myślę o nazywaniu mnie durniem, jednak szkoda mojego czasu.

A teraz jak teista powinien zachować się przy spotkaniu antyteisty, sprawnie kontrować jego argumenty i wytaczać własne, podam kilka popularnych wypowiedzi:

co do tematu boga - oczywiście, że żaden nie istnieje. został wymyślony przez ludzi na ich obraz i podobieństwo, aby tłumaczyć wszystko, co obce i nieznane, czy też wspierać się niewidzialną siłą, która pomoże w potrzebie. religia do tego jest doskonałym narzędziem sprawowania władzy, co akurat w naszym kraju widać doskonale (o krajach muzułmańskich nie wspominając)

W Boga wierzyli już ludzie epoki paleolitu, właściwie od samego początku rodzaju ludzkiego. Religia tłumaczy wszystko, co obce i nieznane.. no to pani antyteistka wytłumaczy naukowo i ateistycznie skąd wziął się wszechświat. Wielki wybuch? To skąd wziął się wielki wybuch? Skąd w ogóle wzięła się przestrzeń, kosmos, jakakolwiek materia?

Jeśli już stoimy przy Bilbii... wierzę, że jest autobiografią Boga, jednak nie można bezgranicznie ufać tłumaczeniom. Każde tłumaczenie jest interpretacją i nie jest w stanie w pełni odwzorować myśli zawartej w oryginale. Zauważmy też, że Bóg nigdy nie wspomina o swoich cechach fizycznych - bo ich nie ma. Tak samo nie ma wzmianki o tym, skąd się wziął, bo właściwie nie jest nam dane tego wiedzieć.

Nie da się udowodnić czegoś, czego nie ma - Typowa wypowiedź ateisty. Skoro dla niego czegoś nie ma, to oczywiste, że nie udowodnisz mu, że jest inaczej.

Tak naprawdę, to nie chce mi się szukać więcej wypowiedzi antyteistów. Teraz kilka moich argumentów przeciwko nim:


1. Ateistę posługującego się nauką zwalczaj nauką. Zacznijmy od kodu genetycznego. Kodu. Kody nie tworzą się z przypadku. Antyteista swoim małym móżdżkiem napojonym podręcznikami od biologii próbuje wyjaśnić, że wszystko stało się z przypadku, z losowości, bo taka jest natura. Kod, jak ten genetyczny nie może powstać z przypadku. Kod może stworzyć tylko dzięki inteligencji, a przypadek nie jest inteligentny.

2. Życia po śmierci nie ma bo nie. Bzdura. Przykład to śmierć kliniczna, albo chociażby.. to się jakoś naukowo nazywa, nie pamiętam, bo czytałem o tym dość dawno. Chodzi o to, że (z tego, co wyczytałem) naukowcy zauważyli, że w momencie śmierci człowieka można (jakimiś tam urządzeniami pomiarowymi) dostrzec jakiś tam wzrost czegoś tam,

3. Ateizm jest nienaturalny dla człowieka, to czuć. Spójrzmy na piramidę Measlowa. Wg. niego wiara jest na czwartym miejscu podstawowych potrzeb człowieka, zaraz za potrzebami fizjologicznymi, potrzebą akceptacji i czegoś tam jeszcze. Religia nie jest tylko poglądem, jest człowiekowi nieodłączna, jest jego potrzebą.

4. Chrzest małych dzieci, chodzenie do szkoły na religię. Obowiązkiem każdego chrześcijanina jest wychować swoje dziecko na wierzącego człowieka, to oczywiste.

5. Dlaczego Bóg pozwala na zło? Bóg dał wolną wolę, dlatego nie może (nie chce) ciskać gromami w niewierzących. Pozwala im robić co sobie chcą, ale nie oznacza to, że nie zostaną z tego rozliczeni.

Zauważyliście też może, że zawsze, gdy dzieje się jakiś cud, jest możliwość jego racjonalnego wytłumaczenia? Ojciec Pio, kiedy z monstrancji wypłynęła krew. Naukowcy wysnuli teorię, że leciał sobie krwawiący ptak i krew akurat skapnęła na tą że monstrancję. Tak samo z całą resztą cudów. To także skutek wolnej woli. Bóg nie daje jednoznacznego sygnału, że istnieje i należy w Niego wierzyć, bo wtedy cała wolna wola u ludzi by po prostu prysła. Ludzie baliby się cokolwiek robić, bo wiedzieliby, że Bóg istnieje i może ich za to od razu ukarać, jeśli ich działąnia się Mu nie spodobają.

Jest jeszcze coś. Według teorii prof. Jana Pająka, nie wiem, czy się z nią zgadzać, czy nie, ale napiszę o co w niej chodzi. Według niej, wiedza jest jedyną rzeczą, której nie da się stworzyć ot tak sobie. Dowodem może być to, że człowiek nie jest w stanie wymyślić nowego koloru. Tak samo Bóg nie może stworzyć sobie wiedzy, więc w teorii nie jest wszechwiedzący. Tworzy zatem ludzką rasę, inteligentną rasę i uczy się na niej. Obserwuje ich zachowania itd. To jest jego teoria.



Miałbym więcej do napisania, zapraszam do komentowania. A, jeszcze coś. Na lekcjach religii mamy taką fajną nauczycielkę (nie, to nie sarkazm, rzeczywiście fajna). Tak wygląda typowy dialog z lekcji religii:

N: Witam Was moi kochani, wierzący inaczej katolicy.
[blablablablabla, akurat zebrało się na wspomniania z pierwszej Komunii Św.]
Typek Z Klasy: no ja też tego nie rozumiałem na początku, idziesz do tej budki i musisz wyznać swoje grzechy
N: Wypadałoby wiedzieć, jak ta budka się nazywa...
TZK: Ee.. tabernakulum?

Może treść była inna, ale kontekst taki sam. Zmierzam do tego, że otaczają mnie idioci.

Życzę miłego wieczoru.

20 komentarzy:

  1. Daj link do Jesteś Bogiem ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie chcę nic sugerować, ale każdy wierzy w co wierzy. Ateiści też w coś wierzą, mimo, że nie w Boga. Zastanawia mnie jedno. Wiele wierzeń powstało na podbudowie Chrześcijanizmu (na przykład Islam), ale papieża ich nie uznają. Jak to jest możliwe, że mimo, że w np Islamie występuje Chrystus (ale jako podrzędna osoba) "Kościół" nie akceptuje tej religii? To samo dotyczy też Anglikanizmu na przykład. Trochę się tak zastanawiam bo na początku Chrześcijanie byli prześladowanymi, a później sami prześladowali (wymordowali więcej ludzi niż w jakikolwiek innym ludobójstwie). A przecież Bóg dał przykazanie "nie zabijaj". Hipokryci. Wierzą w swojego Boga, który nakazuje nie zabijać, a w jego imię zabijają. Ale zaraz, jak to jest, że Bóg (tak, ten) jest jedyny? Wcześniej inni byli bogowie (rzymscy, greccy, słowiańscy, skandynawscy) oraz inne wierzenia (indiańskie, arabskie, indyjskie i inne) i było dobrze. Ci bogowie tak samo stworzyli świat i dbali o swoich wiernych (tylko, że ofiarą były plony, zwierzęta, a nie pieniążki). Dlaczego TA wiara jest prawdziwa? Tamte też były. Dlaczego tamte nie istnieją? Bo zostały wyparte przez Chrześcijanizm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podam na przykładzie Chrześcijan i słowiańskich pogan (bo oni mi są najbardziej bliscy). Chrześcijanie opanowali już prawie pół Europy i obrali sobie za cel słowiańskich pogan, których było nieproporcjonalnie mniej (mówię o naszej części Europy bo u Chorwatów czy Rumunów to inne ludy afrykańskie (Araby) czy azjatyckie (Persowie i od nich tam pochodni)), więc co tacy słowianie mogli zrobić by przetrwać? Zmienić wiarę. Chrześcijanizm urósł o kolejne słowiańskie owieczki, więc szedł dalej bo wiedział, że ma większą "armię". I tak krok po kroku opanował świat. Osobiści nie czuję w sobie Boga, ale nie jestem też ateistą. Jak pisałem, słowiańskie wierzenia są mi bliskie. Kim zatem jestem? Poganinem czy wierzącym wiernym swojej prawdziwej religii, która jest tak samo prawdziwa jak Chrześcijanizm i tak samo doznaję łaski moich bogów?

      Usuń
    2. Więc może polemizować. Osobiście uważam, że Chrześcijanizm jest lekko przerysowany. Niby ludzie mają wolną wolę, ale mają swoje zasady (Dekalog). W Islamie jest Koran, który wytycza jasne zasady i ich guru (odpowiednik papieża; nie pamiętam nazwy) nie ustala nowych reguł, których nie ma w Koranie. W Chrześcijaństwie co sobór było coś zmieniane. Duchowny mógł mieć kobietę, a zaraz nie mógł bo coś tam. Kobieta mogła być w kościele, a zaraz nie bo musi być traktowana przedmiotowo (i nie wymyślam, wystarczy poczytać). Więc jak to jest? Osobiście czuję się okłamywany przez Chrześcijan

      Usuń
    3. Ja mam taką nauczycielkę religii, której gadanie da się (w przeciwieństwie do większości innych katechetek) zrozumieć i zapamiętać. Wierzenia monoteistyczne zawsze były wierzeniami, z tym, że tacy Grecy nie mieli żadnych wytycznych co do swojej religii, to samo chociażby Egipcjanie. Czuli, że muszą w coś wierzyć, ale nie mieli np. Biblii, która dałaby im jakieś wskazówki jaki ten Bóg jest. W ten sposób musieli swoją religię utworzyć samemu. Moja katechetka mówiła, że każda religia do czegoś prowadzi, że Bóg patrzy bardziej na to, jak w niego wierzymy, jakimi ludźmi jesteśmy i to jest najważniejsze. Tak samo np. Jan Pająk o którym wspomniałem - on utrzymuje, że na świecie najważniejsza jest moralność.

      Mogę Ci podać link do strony Jana Pająka, niemniej dotyczy ona całej jego filozofii na temat świata, której do końca nie akceptuję, niemniej: http://www.totalizm.pl/totalizm_pl.htm . Czytam jego strony i pochodne od kilku lat, właściwie jego poglądy zmieniały się diametralnie. Najpierw ten człowiek utrzymywał, że ziemia jest okupowana przez kosmitów (sic!) i większość go wyśmiała, teraz nieco zmienił swoje poglądy.

      Usuń
    4. Chyba masz na myśli wierzenia politeistyczne jak u Greków czy Rzymian. Mono - jedno. O dziwo, jesteś zwolennikiem wiary monotelistycznej, ale jako świat (choćby dla dawnych kosmitów Pająka) jest w sumie politeistyczny. Czyli monoteistycznie masz nakazy i zakazy (Biblia, Koran, Tora, wytyczne sekt i innych religii), a jeśli jednostkowo masz "kodeksy", to jako politeistyczny Ziemianin także masz (mimo, że te zasady są czasami paradoksem), więc to się tak nie da powiedzieć, jak to ta Twoja katechetka mówi. Jednakże Grecy i Rzymianie wierzyli, bo ich Biblią byli po prostu ludzie i natura (choć nie da się stwierdzić czy nie mieli swoistego dekalogu bo wciąż coś nowego odkrywamy, się dowiadujemy o nich). Jeśli widzieli, że jest sucho i nic nie rośnie, wiedzieli, że bóg się gniewa bo np jest wojna. Tak sobie to tłumaczyli. Egipcjanie zaś mieli świątynie z kapłanami, którzy oni sprawowali takie funkcje (gdzieś mam obszerną książkę o tym), a przede wszystkim patrzyli w gwiazdy (stąd układ piramid (grobów) chociażby - czyli też jakaś zasada). U Słowian trudniej opisać czym się kierowali bo nasza mitologia jest najmniej znana (bo przekazywana ustnie, nie pisemnie), ale jak obejrzysz lub przeczytasz "Starą baśń", to widzisz, że też byli kapłani, którzy odczytywali słowa ich bogów...

      Usuń
    5. Tak więc widzisz, nie da się jasno powiedzieć jak to jest z tą religią. Jedna strona powie tak, druga tak. Zawsze są argumenty i można je potwierdzić. Ale czy istnienie Biblii może być dowodem na prawdziwość Chrześcijanizmu (prawdziwość mnie najbardziej nurtuje). Tak jak pisałem, mamy Biblię, Koran i Torę oraz inne tam religijne papierki, ale jednak Chrześcijanie uważają, że to ich religia jest tą najważniejszą, tą prawdzią. Islamiści uważają to samo w stosunku do Chrześcijan. A teraz przytoczę przykłady próby zakłamania religii: weźmy na tapetę buddyzm. U nas Buddę przedstawia się jako takiego grubasa siedzącego ze skrzyżowanymi nogami. A teraz jedźmy do centrum Buddyzmu w Azji. Jak wygląda Budda? Nie przedstawiają go jako tego grubasa. Budda tam wygląda inaczej. Jak to możliwe? Ktoś nam wcisnął kit, powstał stereotyp i tak już zostało.

      Usuń
    6. A teraz tacy Mormoni... W ubiegłym wieku pewnie zagorzały zwolennik wiary mormońskiej postanowił, że jego wiara będzie tę jedyną, najprawdziwszą i najdoskonalszą, ale musiał mieć na to dowody, że tak naprawdę jest. Rzucił pracę i zaczął studiować/badać stare dokumenty znalezione gdzieś tam w bibliotece. Co chwię biegał do władz swojego kościoła z kolejnymi sensacyjnymi odkryciami. Oczywiście każdy mu wierzył bo jaki miałby powód kłamać? Przynosił on coraz to bardziej zaskakujące dokumenty (wszystkie z jednej biblioteki + kilka kupionych od kolekcjonerów). Jego kościół dał mu pieniądze na dalsze poszukiwania. Wszystko ładnie, ale dlaczego, mimo, że nikt jego rewelacji nie badał, uznano go za oszusta? Żona nakryła go w piwnicy na fałszerstwie. A teraz przełóżmy to na Chrześcijanizm. I jak wierzyć w prawdziwość? A zapytaj katechetkę o Lilith (na niewiarygodne.pl masz o niej artykuł).

      Usuń
    7. Z tą Lilith był to całkiem ciekawy artykuł chociaż mam co do tego pewne wątpliwości.

      Usuń
    8. Lilith to jeden z wielu przykładów na to, że coś jest nie tak.
      Wolf wspomniał coś o cudach i stygmatach. To też są ciekawe rzeczy, cuda też da się wytłumaczyć (choćby nagłe uzdowienie). A stygmaty? Widziałem film o ojcu Pio oraz czytałem na ten temat. Było coś tam, że jak ma się stygmaty to ich nie mogą oni pokazywać. Skoro nie mogą pokazać, to nikt ich nie może zobaczyć, a jeśli nie można zobaczyć, to równie dobrze można uznać za bajkę, to nie ma dowodu. Niby rany krwawiły... A może się ciął? Może się okaleczał? A może się prawie wykrwawiał bo miał hemofilię (jak to mężczyźni czasem mają)? Kto to wie. Inna sprawa to objawienia. Osobiście też nie bardzo wierzę, ale intryguje mnie jeden tylko przypadek - Faustyna Kowalska. Objawienia Fatimskie to wiecie, dzieci to lubią wymyślać. Inni mieli problemy z psychą. Ale Faustyna Kowalska przeszła badania i była zdrowa, i jednak coś widziała. Może to była jej wyobraźnia, ale czytając jej dziennik wydaje się to być jak najbardziej realistyczne. Ale kto wie co miała w głowie... Przecież chorowała, więc mogła mieć pod wpływem gorączki omamy.

      Usuń
    9. Czytałem już wcześniej artykuł o Lilith. Właśnie dlatego mówię, że kościół jako instytucja nie wypada zbyt dobrze. Nie jestem w stanie odpowiedzieć po kolei na wszystkie komentarze, więc tak: Monoteizm mi się pomylił z politeizmem, ups. Dalej - Tora to część Bilbii, więc nie widzę tutaj problemu. Główna różnica jest taka, że nie uznają Nowego Testamentu. Koran się różni nieco bardziej, ale mimo to uznają oni Jezusa, ale jedynie jako proroka, bądź kogoś tam.
      Dzisiaj na religii była akurat taka pogadanka która pasuje do tegoż tematu - czy można żyć bez Kościoła, nie praktykując itd. Zgadzam się z katechetką, która mówiła, że do stworzenia Kościoła dążył Jezus z apostołami, co jednoznacznie świadczy o słuszności jego istnienia, ale chodzi tu o Kościół jako wspólnotę. A teraz co do cudów. To, że można je wytłumaczyć to właśnie dana nam wolna wola. Gdyby Bóg dał jednoznaczny, niepodważalną oznakę swego istnienia wtedy znikłaby wolna wola, o czym pisałem. Napiszę jeszcze raz - ludzie baliby się robić czegokolwiek, bo baliby się Boga, mieli pewność, że On istnieje i może ich za to ukarać, więc wolnej woli nie ma.

      Dalej, to, że nie odczuwasz potrzeby wiary Boga jest na razie zrozumiałe, niemniej jestem pewien, że chociaż przed śmiercią zaczniesz tego Boga w końcu potrzebować.

      Co tam jeszcze.. a, anonimowy. Jeśli chodzi o piramidę Maslowa (uczyłem się o niej 3 lata temu na WoSie, nie pamiętam wszystkiego krok po kroku, jednak coś tam o niej wiem) to te potrzeby, które są w tej piramidzie zawarte to nie tylko rzeczy potrzebne do życia. Akceptacja, realizacja, bezpieczeństwo, przynależność - to przykłady. No i obok nich są potrzeby duchowne, przynajmniej były w moim podręczniku od WoSu, bo na wikipedii próżno ich szukać.

      Wojny spowodowane religią.. hm. Tak jak napisałem, KK jako instytucja mi się nie podoba, ze względu chociażby na tę inkwizycję. Jednak pamiętaj, że czasy wypraw krzyżowych były zupełnie inne od naszych. Wtedy Bóg był najważniejszy, teraz - majątek. Któryś tam papież, bodajże Sylwester któryś obiecał wszystkim, którzy ruszą na Jerozolimę życie wieczne no i poszli. Nie zapominajmy jednak, jak cenna była dla chrześcijan Jerozolima. W średniowieczu wierzono, że dotknięcie relikwii uzdrawia, przykład kiedy Otton III przybył do relikwii Św. Wojciecha. To teraz sobie wyobraź, jakie znaczenie mogła mieć cała Jerozolima, ziemia święta.

      Teraz wojny religijne są prowadzone przez wyznawców Allaha, których religia tak samo, jak KK za czasów wypraw krzyżowych jest - moim zdaniem - błędna.

      Dlatego utrzymuję, że np. zamiast kłócić się z prawosławnym czy to Boże Narodzenie powinno być obchodzone wtedy czy wtedy, to lepiej po prostu być osobą moralną - moim zdaniem właśnie ta moralność jest najważniejsza.

      Usuń
    10. Co do Masłowa i Twoich uwzględnionych w jego piramidzie potrzeb jak akceptacja, realizacja i bezpieczeństwo, to naprostuję: akceptacja - jej brak prowadzi do autodestrukcji, depersji i wtedy osoba czująca się samotnie może popełnić samobójstwo (czyli niezbędna potrzeba); realizacja - gdy nic Ci się nie udaje, czujesz się jak nieudacznik, więc prowadzi to do autodestrukcji (ostatni przykład z mediów - chłopak nie wygrał zawodów, więc skoczył z okna); bezpieczeństwo - ciągle czujesz się zagrożony, czujesz, że sobie nieporadzisz i to też prowadzi to autodestrukcji. Potrzeba religii - ateiści nie rzucają się pod pociąg bo nie wierzą - potrzeba, która nie spełniona nie prowadzi do śmierci organizmu. Na resztę odpowiem później bo jestem zajechany jak Kasztanka Piłsudskiego.

      Usuń
    11. Tu Wolf, nie chce mi się logować, bo na infie jestem. Napsisałeś o skrajnościach. Nie każda sprzątaczka, która więcej zarabiałby na zasiłku skacze z okna.

      Usuń
    12. Ale tak się składa, że brak religii nie doprowadza Cię do śmierci. Taka sprzątaczka zarabia pieniądze co miesiąc, więc czuje się w miarę bezpiecznie i stabilnie, więc bo jakiego grzyba by miała skakać? Skoczyłbyś z okna gdybyś był religijny (ale nie tak obsesyjnie) i nagle by Ci udowodniono, że nie ma Boga? Raczej byś to przyjął na klatę i jakoś się do tej myśli przyzwyczaił. Teraz zastanówmy się ile osób co roku opuszcza kościół, ile ludzi nie zagląda do kościoła nawet w święta. Nie robią tego i jakoś żyją jak gdyby nigdy nic. A teraz zastanów się ile osób chorych psychicznie czy po prostu zdesperowanych się zabija. Nie czują się bezpiecznie, czują, że to jedyne rozwiązanie. Widzisz różnicę?

      Usuń
  3. Dobrze to teraz tak przemyślmy to logicznie. Gdyby nie było religii większość wojen ( można polemizować, że mogłoby być w ogóle ich ) nie wystąpiłoby w naszym żałosnym ludzkim życiu. Dlaczego ? Wojny opierają się na religiach. Dlaczego powstała taka chora osoba jak Hitler ? Przez żydów, którzy sprawowali rządy i pragnęli zgarnąć jak najwięcej dla siebie. ( Dlaczego w ogóle oni obejmowali tak ważne rządy ? Bo mieli tam jakieś przywileje ) Czemu argumentuje się tym ? Z takiego względu, że to wszystko wyczytałem z książki Mein Kampf i tam jest wytłumaczone skąd wzięła się nienawiść owego pana do tej rasy. Dlaczego Polska nie objęła rządów w Szwecji ? Ponieważ nasz Zygmuncik był gorliwym katolikiem i starał się wprowadzić wiarę katolicką do tego państwa, gdzie oczywiście większość protestanckiej szlachty się nie zgodziła. W późniejszych czasach wiadomo jak to się potoczyło. Potępianie innowierców, wygnanie braci Arian, odległe czasy kiedy były tak zwane krucjaty, święte wojny Islamu. Można wiele wymieniać. Napisałeś, że religia jest tak jakby wrodzona. Ja to bym zinterpretował na sposób taki, że to jest tak jakby czynnik autodestrukcyjny, który odgrywa tutaj główną rolę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I zgadzam się z Tobą. Jak już napisałem to więcej ludzi wybili Chrześcijanie niż sam Hitler, ale o tym się nie mówi. Sam czytałem Mein Kampf i wiem, że Żydzi naprawdę chcieli zagarnąć jak najwięcej. I teraz nasuwa się pytanie dlaczego w Polsce było i jest tak wielu Żydów? Bo ich tereny objęte są ciągłą wojną (Izrael, Palestyna), a Polskę uznają za ich drugą ziemię "obiecaną". Religia nie jest zaszczepiona. Jak już była mowa, mamy wolną wolę. Dlaczego więc "wierzymy"? Bo inni nam to narzucają (dlatego wielu ateistów traktowanych jest gorzej gdy się przyznają, że nie wierzą), bo ludzie nami manipulują (mamusia powie "synku, idź do kościoła bo tak trzeba"; a nie potrafi wyjaśnić dlaczego) itp, itd. Religia była od zawsze (nawet jaskiniowcy wierzyli - rysunki na ścianach dużo mówią) bo trzeba było wytłumaczyć zjawiska. Za gówniarza podczas burzy mama mówiła mi "o, aniołki beczki turlają" (takie wytłumaczenie burzy), ale teraz wiem, że burza to zetknięcie się dwóch frontów. Więc do czego mi potrzebny Bóg?

      Usuń
  4. Wolf wspomniał, że ateizm jest nienaturalny bo wiara figuruje w piramidzie Masłowa. Ateizm to też wiara mimo wszystko. Ale trzeba też wziąć pod uwagę czy jest to potrzeba pierwszego czy drugiego rzędu. W piramidzie Masłowa mogę umieścić także swoje hobby jako potrzebę, tylko, że ta potrzeba nie jest niezbędna do przeżycia (to samo religia). Fizjologia, potrzeba snu, bezpieczeństwa itp są najważniejszymi potrzebami - niespełnione prowadzą do śmierci organizmu (nie zjesz - padniesz z głodu, nie wylejesz się - zachorujesz, nie postawisz klocka - zachorujesz, nie czujesz się bezpiecznie - popadniesz w obłęd, się zabijesz). Religia nie jest jedną z najważniejszych potrzeba do zaspokojenia; czy z religią, czy bez, można żyć i nie wpływa to specjalnie na nasze zdrowie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jako, że jestem zmęczony, a nie chcę stracić myśli, więc napiszę. Zajmiemy się teraz mniej przyziemnymi sprawami i polecimy sobie "Rakietą" w kosmos. Naukowcy szukają życia we Wszechświecie. Co, jeśli znajdą kosmitów albo oni nas, albo jeśli u nas są i się ujawnią? Być może oni mają swoją wiarę, wierzą w boga o innym imieniu niż ten Chrześcijański. I co na to Chrześcijanie? Obstawiam, że uznają, że to inne imię ich Boga i to jest ten sam bóg. Okay, można zrozumieć. Ale co, jeśli będą oni politeistami? Albo co gorsza, będą on nas bardziej rozwinięci i będą ateistami śmiającymi się z rasy ludzkiej, że wierzą w bajki o Bogu? Wtedy cała wasza "prawda" legnie w gruzach. Co Katolicy wtedy powiedzą? Musimy poczekać pierw na kosmitów, a później się dowiemy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Będzie jak z Afryką. Poleci tam jakaś misja ( oczywiście wszystko za nasze pieniądze przekazane kościołowi ) i wręczy każdemu kosmicie biblię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, o tym nie pomyślałem. Albo zaczną się znów krwawe krucjaty Chrześcijan. No chyba, że jeśli kosmici wierzą inaczej, a są inteligentniejsi i mają lepszą technologię, to myślę, że to oni wdrożą nam swoją wiarę, a Chrześcijanie nie będą mieli nic do gadania. I właśnie oto jest trudne pytanie: jak to będzie?

      Usuń